Przejdź do głównej zawartości

Bośnia luty 2019- uchodźczy szlak bałkański

Wybór Bośni i Hercegowiny nie był przypadkowy. Kiedy wróciłam z Grecji  - Lesvos ( marzec 2018) wiedziałam, że będę chciała poznać dalsze losy uchodźców, którzy wyruszają w dalszą drogę szlakiem bałkańskim. Nie ukrywam, że mój pobyt to głównie zebranie jak największej liczby informacji aby podzielić się z wami tym co dzieje się z osobami, które pragną tylko normalnie żyć...Dzięki zebranym funduszom ( zbiórka crowfundingowa) mogłam wesprzeć parę organizacji oraz zakupić niezbędne rzeczy. Za co jeszcze raz bardzo dziękuję. 
Moje wyjazdy finansuję całkowicie ze swoich środków. Czasami pytacie mnie czy wolontariusze mają zapewnione takie rzeczy jak nocleg czy posiłki. To tak nie działa. Sami opłacamy podróż, nocleg i wszelkie inne potrzeby. Uważam, że to normalne i nie zamierzam z tym polemizować. 

Dziękuję wszystkim moim rozmówcom za możliwość spotkania i za wspólnie spędzony czas. Dziękuję wolontariuszom, organizacjom i niezależnym mediom za wsparcie wszystkim ludziom migrującym na szlaku bałkańskim. 


W 2015 r. w szczytowym punkcie kryzysu uchodźczego na Bałkanach kolumny uchodźców miesiącami kroczyły przez Macedonię, Serbię i Węgry. Oprócz pojedynczych przypadków, szlak ten omijał Bośnię. Być może wpływ miało na to ukształtowanie terenu oraz naturalna bariera, jaką stanowi rzeka Drina, stanowiąca granicę pomiędzy Bośnią i Serbią. Zauważono także, iż piesza wędrówka przez bośniackie góry mogłaby być zabójcza dla uchodźców, którzy najprawdopodobniej nie byli świadomi, iż na ponad 2% powierzchni kraju wciąż rozciągają się pola minowe, nierzadko nieoznakowane.

Sarajewo

Bośnia i Hercegowina to najnowszy kierunek na szlaku bałkańskim. Aby się tam jednak dostać trzeba wydostać się z wysp Greckich na stały ląd, następnie przekroczyć granicę z Albanią, Czarnogórą. Drogę pokonują pieszo, czasami ktoś się zlituje i podwiezie kawałek samochodem, czasami za opłatą, czasami za uśmiech. Ludzie w Bośni są życzliwi. Sami niedawno doświadczyli wyniszczającej, bratobójczej wojny. Potrafią zrozumieć jak to być uchodźcą. Zdarza się, że ofiarują podróżnym ciepły posiłek, ubranie czy wręcz nocleg. Wszystko jednak powoli się zmienia. Kraj  borykający się z własnymi problemami gospodarczymi nie jest w stanie zaspokoić godnych warunków przybyszom. Konstruowane prowizoryczne obozowiska nie spełniają swoich zadań. Cały ciężar pomocy przejęły na siebie niezależne organizacje, kolektywy, inicjatywy i fundacje. 
W Sarajewie pracowałam z AidBrigade. Cieszę się, że są jeszcze tacy ludzie. Każdą swoją wolną chwilę poświęcają przybyłym do Sarajewa. Codziennie wydają dwa ciepłe posiłki, oferują możliwość uczestnictwa w lekcjach nauki języka obcego, ogrzania, odpoczynku czy zwykłego porozmawiania z życzliwym człowiekiem. Można uzyskać informację gdzie można otrzymać ciepłe i suche ubrania, koce i dach nad głową, gdzie można się wykąpać i wyprać rzeczy. Takich miejsc w Sarajewie jest niewiele, ale są niezastąpione. Oficjalna pomoc uchodźcom to miejsce w obozie położonym już praktycznie poza miastem.
Pamiętam dzień kiedy mój znajomy napisał do mnie wiadomość, że są w Sarajewie i na wskutek kradzieży pozostali z minuty na minutę pozbawieni wszystkiego. Bardzo to przeżyłam i natychmiast uruchomiłam wszelkie kontakty aby im pomóc. Otrzymali wszelkie niezbędne informacje gdzie mogą uzyskać nocleg, posiłek i nowe ubrania. Bardzo dziękuję wszystkim za wsparcie.
Sarajewo Aid Brigade fot. A. Gruszka
Sarajewo Community Center Aid Brigade A. Gruszka
 
Wystarczy ciepły kąt fot. A. Gruszka

Moja codzienna praca nie była wymyślna. Pomagałam w przygotowywaniu posiłków i w dystrybucji. Po posiłkach sprzątaliśmy, myliśmy naczynia. Czasami trzeba było zagonić chłopaków do pomocy, czasami sami z siebie pojawiali się przy nas.
Mogę powiedzieć tylko tyle  nie znałam głodu dopóki nie widziałam jak smakuje im przygotowany przeze mnie posiłek.. chociaż szczerze nie znoszę gotować :)

Przekazałam tam pieniądze na bieżące zakupy uzyskane podczas zbiórki. To były dobrze wydane środki..

Kuchnia Aid Brigade Sarajewo fot. A. Gruszka


Kuchnia AidBrigade Sarajewo fot. A. Gruszka


Chwila odpoczynku. Kuchnia Aid Brigade

Pamiętam jak w jednym z programów niedawno pokazywanym w TVN jedna z uczestniczek była oburzona, że mężczyźni mają takieeeee fryzury:) Było to dokładnie w jednym z Community Center w Serbii. Więc specjalnie: zdjęcie będzie ostatnim z Sarajewa. Uwielbiam obserwować ludzi w różnych sytuacjach. Już takiego mobilnego fryzjera widziałam rok temu na Lesvos w Grecji. Chłopakom doskwiera brak możliwości zadbania o siebie.


Mobilny salon Barbera fot. A. Gruszka

 Ilidża

Rozsiane po całym Sarajewie kolektywy ludzi z wielkim sercem..

Ilidža – miasto i gmina leżące w środkowej części Bośni i Hercegowiny, w kantonie sarajewskim, w Federacji Bośni i Hercegowiny. 

Tu znajduje się Tunel Spasa – Tunnel of Hope – Tunel Nadziei

Podczas oblężenia Sarajewa mieszkańcy zostali odcięci od świata. Tunel pod lotniskiem połączył 2 osiedla, które były pod kontrolą Armii Bośni i Hercegowiny– Dobrinja i Butmir. Budowa tunelu była trudnym przedsięwzięciem – brakowało sprzętu, ludzi, występowało realne zagrożenie pożarem. Miejsca związane z budową były ostrzeliwane. Dzięki tunelowi możliwe było transportowanie prądu (przez jeden kabel), żywności (łącznie 19 tys.ton), paliwa (4,5 tys. ton), leków, rannych, a także i broni. W późniejszym okresie wprowadzono do użycia wózki, dzięki którym transport produktów był szybszy i lżejszy. Tunel miał około 800 m długości i 1,5 m wysokości. Szacuje się, że w czasie jego użytkowania przeszło nim około milion osób. 

Tunel Nadziei Ilidża


W drodze do Bihać zatrzymaliśmy się w Ilidża gdzie spotkaliśmy się w prowadzonym przez niezależnych wolontariuszy domu dla samotnych matek z dziećmi. Przekazaliśmy wsparcie finansowe i rzeczowe. Niestety nie mają oni strony internetowej oraz nie znajdziemy ich w social mediach, ale jeżeli ktoś będzie zainteresowany pomocą dla nich z wielką przyjemnością pomogę w kontakcie.

 Bihać- być albo nie być

Moje marzenie? Wykąpać się w końcu w ciepłej wodzie. Cichy śmiech - to prawda ciężko zachować higienę podczas drogi, albo w magazynie przygotowanym na szybko, którego nawet nie można litościwie nazwać Ośrodkiem dla Uchodźców. - I tak jest lepiej niż wcześniej kiedy spaliśmy w opuszczonym budynku, ciut lepiej..


Obóz dla uchodźców Bihać fot. A. Gruszka

fot. Are You Syrious ( wnętrze obozu w Bira)

Miejsce stworzone dla wędrujących ludzi, którzy utknęli na granicy Bośniacko- Chorwackiej nie spełnia żadnych standardów. Zapewnia jedynie dach nad głową oraz minimalny przydział jedzenia. Ośrodek w Bira cieszy się złą sławą, a według raportów niezależnych obserwatorów - IOM (Międzynarodowa Organizacja do Spraw Migracji – międzyrządowa organizacja założona w 1951 jako Intergovernmental Committee for European Migration w celu pomocy przesiedleńcom po II wojnie światowej. Organizacja ma siedzibę w Genewie. Należą do niej 132 państwa.) która sprawuje bezpośrednią władzę nad obiektem nie spełnia swoich zadań oraz nadużywa siły wobec osób w nim przebywających. W ostatnim czasie opublikowano zdjęcia dokumentujące użycie przemocyZ regularną częstotliwością do budynku przyjeżdża policja i bez żadnych wcześniejszych ustaleń zabiera przykładowo 100 do 200 osób do autokarów i zawozi do Sarajewa. Są to brutalne i pokazowe akcje, a migranci nie mogą zabrać nawet swoich prywatnych rzeczy. 
"W sobotę ewakuacje nastąpiły bez ostrzeżenia. Ludzie byli wybierani losowo, innym grożono, że następnym razem będą w autobusie. To przypadkowe podejście oznaczało, że rodziny zostały rozdzielone, chorzy wypchnięci z łóżek.
Podczas gdy ludzie byli zabierani siłą, jeden młody człowiek z Afganistanu napisał tę wiadomość do przyjaciela w Bihać:
„Zachowują się jak zwierzęta. Naprawdę się boję. Po raz pierwszy tak bardzo boję się w moim życiu. ”
Niektórzy próbowali uciekać i ukrywać się, niektórzy ukrywali się przez cały weekend i nie wiedzieli, co się dzieje.
W ciągu ostatnich kilku tygodni poziom mowy nienawiści zwiększył się w lokalnych mediach, podczas gdy niektórzy ludzie stają się otwarcie wrogo nastawieni do uchodźców i migrantów. Jednak solidarność jest nadal silna, a wielu mieszkańców aktywnie uczestniczy w tworzeniu silnej sieci i udzielaniu pomocy."
fot. from Are You Syrious
Wiele osób bardzo krytycznie ocenia rolę, jaką odgrywa IOM, oraz ich podejście do pomocy władzom bośniackim w radzeniu sobie z ludźmi w drodze. Większość krytyki dotyczy braku przejrzystości ich pracy i warunków, które stworzyli w obozach. Jak dotąd większość pieniędzy przekazanych ludziom w drodze w Bośni jest dystrybuowana przez IOM, podczas gdy państwo ma ograniczoną rolę. Publicznie IOM twierdzi, że państwo powinno wziąć na siebie całą odpowiedzialność, choć nie wiadomo, jak to się stanie, gdy IOM będzie posiadać wszystkie fundusze. UNHCR, druga co do wielkości międzynarodowa organizacja, która otrzymała pieniądze od darczyńców w Bośni, nadal milczy na temat sytuacji w tym kraju, nie komentując, nawet jeśli chodzi o ogromne naruszenia praw człowieka, ludzi w drodze Podczas gdy organizacje te milczą, sytuacja nadal się pogarsza i staje się coraz trudniejsza dla osób uwięzionych w granicach kraju. Organizacje międzynarodowe robią niewiele, a nawet nic, by uciszyć tę wrogą atmosferę lub być bardziej krytycznym wobec lokalnych rządów. Przez cały czas uchodźcy i migranci są pozbawiani wszystkich swoich podstawowych praw, a ludzie, którzy im pomagają, są coraz częściej przedstawiani jako wrogowie.

Klasyczny victim blaming

Transfer osób z Bihac i Kladusa odbył się wspólnie z IOM i samorządami lokalnymi. Proces tych transferów był upokarzający dla wielu ludzi i po raz kolejny aktywnie tworzył ofiary (victim blaming) Podczas gdy IOM i rząd w Bośni przenoszą winę z jednej na drugą, należy powiedzieć, że sposób, w jaki ludzie są obecnie traktowani w Bośni, w tym wielu ludzi, którzy potrzebują specjalnej ochrony, jest czymś, czego obie strony powinny się wstydzić . Podobnie, agencje ONZ, które milczą, odmawiając wypowiadania się na temat tych naruszeń praw człowieka, powinny uznać, że czyniąc to, stają się współwinne trwającej przemocy wobec słabszych grup społecznych w drodze.



Utworzony na obrzeżach Sarajewa z dala od centrum obóz  Usivak nie jest przystosowany do przyjmowania większej niż ok 1700 liczby osób. Do obozów najczęściej trafiają rodziny z dziećmi. Mężczyźni unikają pojawiania się tam nawet jeżeli muszą wybierać spanie w parku. Ich celem nie jest pozostanie w Sarajewie, ale przedostanie się do Bihać albo Velika Kladusa.

Wszelkie informacje o IOM posiadam z niezależnych źródeł oraz od prywatnych kontaktów. Podkreślam, że uchodźcy deklarują iż to zwykli mieszkańcy okazują im najwięcej pomocy i troski oraz wolontariusze z niezależnych oddolnych inicjatyw.

Do niedawna migranci spali w parkach, opuszczonych domach, na ławkach. Zmęczeni tą sytuacją mieszkańcy Bihać oraz świadomi zbliżającej się katastrofy humanitarnej protestowali aby władze znalazły miejsce dla podróżnych.  Zdjęcie poniżej zostało mi wysłane jesienią 2018 roku. Kiedy spotkałam się z jego autorem w lutym 2019 powiedział, że obecnie jest on wyremontowany i mieszkają w nim rodziny z dziećmi.


Squat na obrzeżach Bihać fot. MJD


Małe senne miasteczko przeżywa obecnie prawdziwe oblężenie. To tutaj i w położonym 60 km dalej mieście przygranicznym Velika Kladusa przebywa obecnie według szacunków ok. 5500 tysiąca uchodźców oraz emigrantów.

Bihać fot. A. Gruszka

Ubogie, zmagające się z kryzysem ekonomicznym państwo Bośnia nie jest w stanie zapewnić pomocy wszystkim osobom przebywającym w kraju. Doświadczone jednak okrutną wojną domową stara się nie przeszkadzać w drodze. 

"Strażnicy mówili do nas - błagamy nie idźcie do lasu jest śnieg i wichura możecie zginąć"

Spotykamy się w centrum Bihać. Mój przyjaciel, którego rok temu widziałam na Lesvos w Grecji już od ponad pół roku mieszka w tym mieście. Historię jego drogi na szlaku bałkańskim można śmiało nazwać pasmem sukcesów i porażek. Sukcesem jest, że nadal żyje, nie stracił zdrowia, jedynie śmieje się że musiał skrócić włosy i  posiwiał ze zgryzoty. Porażki to 9- krotne próby przekroczenia granicy z Chorwacją. Stracił już wszystko- telefon, pieniądze, godność...Ostatnia próba miała miejsce w dzień, w którym się spotkaliśmy. Po paru dniach otrzymałam wiadomość, że jest z powrotem w Bihać. ..

Park w Bihać fot. A. Gruszka

Nie spodziewałam się, że będę widzem przygotowań do "gry" - Gra to game, a dżungla - jungle to lasy w które wchodzą tak nazywają to co dzieje się na granicy, taka zabawa w kotka i myszkę.
Dzień wcześniej zrobiliśmy w Sarajewie duże zakupy- buty, śpiwory, bluzy, karimaty, koce, płaszcze przeciwdeszczowe, skarpety - mnóstwo skarpet:)

Przekazanie zakupów fot. A. Gruszka



Ciepłe koce fot. A. Gruszka

W pięknych okolicznościach przyrody, w parku grupki migrantów szykują się do gry. Za parę godzin kiedy się ściemni wyruszą w drogę przez góry i rzekę. Chłopcy wykonują szereg precyzyjnych ruchów, widać że mają wprawę w pakowaniu swojego niewielkiego dobytku- plecak, śpiwór, dodatkowe buty to ich cały majątek. 

Spakowałem wszystko co mam..fot. A. Gruszka

Jeden telefon na grupę i kilka power banków. Dzielą się zadaniami, robią najpotrzebniejsze zakupy spożywcze, dzwonią do bliskich. Atmosfera jest napięta, ale chłopcy próbują żartami ją rozładować i chętnie opowiadają swoje historie. Podchodzą, częstują nas słodkimi specjałami bośniackimi, przedstawiają się i jeden przez drugiego dopytuje skąd jesteśmy i co tu robimy. 


Buty i śpiwór -niezbędnik gracza fot. A. Gruszka

Kiedy słyszą, że otrzymane rzeczy są od Polaków kiwają głową i z uśmiechem proszą aby wam przekazać ogromne podziękowania. Pytamy kto będzie prowadzić grupę, śmieją się że mają super przewodnika, który już wielokrotnie próbował przejść tą trasę i nie potrzebuje gps. To taki śmiech przez łzy. Można wyczytać z ich zmęczonych oczu wszystko- strach, upokorzenie, ogromne zmęczenie. Można wyczytać między wierszami, że nie cieszy ich kolejna próba, ponieważ za każdym razem powtarza się ta sama historia. Wielogodzinny marsz, tworzenie prowizorycznego obozowiska, czasami uda im się rozpalić ognisko, ale jak zaznaczają nigdy przy granicy. Muszą przejść przez rzekę dlatego bardzo istotne jest aby posiadać drugą parę butów. Usłyszeliśmy kilka przejmujących historii m.in o osobie, która odmroziła sobie palce i zadecydowano o ich amputacji. Jeżeli przejdą przez bośniacką granicę kierują się w głąb Chorwacji. Tam zazwyczaj kończy się gra lub zaczyna europejski sen. Jeden z nich mówi „Kiedy złapie Cię Chorwat to możesz być pewna że nie unikniesz brutalnego traktowania, uderzeń pałką, czasami nie oszczędzają ani kobiet ani dzieci” Niszczą telefony, odbierają power banki, pieniądze, śpiwory, a czasami buty. Odwożą na granicę i kończą temat. 


Tu link do opublikowanego w marcu 2019 raportu Amnesty International na temat działań chorwackich służb:
https://www.amnesty.org/en/latest/news/2019/03/croatia-eu-complicit-in-violence-and-abuse-by-police-against-refugees-and-migrants/?fbclid=IwAR3esdZnGN2Q7FpEwEgQyuTEgdMQC-TRvwBRofeccDl95HIajg6-aVGEEMI

Jesteśmy z jednego kraju, a poznaliśmy się dopiero tutaj..

To dosyć zabawne jak mówią „nasza grupa składa się z mieszkańców 8 miast w Syrii, wcześniej mieszkaliśmy w jednym kraju w różnych miastach, a poznaliśmy się dopiero w Bośni. Nie znamy się, ale musimy sobie zaufać”. Każdy ma tragiczną historię za sobą i nic do stracenia przed sobą. Dlatego ryzykują zdrowie i życie. W grupie znajduje się ojciec z 10 letnim synem. Jego historia jest szczególna i na długo zostanie w pamięci. Podczas wcześniejszej próby przedarcia się przez granicę miał ze sobą dwóch synów 8 i 10 letniego. Kiedy złapano ojca z 10 letnim chłopcem zawrócono ich do Bihać. Na nic zdało się tłumaczenie i płacz ojca, że został rozdzielony z dzieckiem. Co stało się z 8 letnim synem? Zdążył uciec wraz z paroma osobami i aktualnie czeka na rodzinę w Niemczech. Poznałam też młodego mężczyznę ofiarę reżimu Asada Al-Bashara, który więził go i torturował. Nie ma  części ucha a na całym ciele ślady zbrodni.

 10 letni gracz- ofiara wojny w Syrii fot. A. Gruszka


 Cicho przemykają przez las, jeden za nim w odległości wzroku następny i następny. Pierwszy ma telefon i wyznaczoną trasę. Reszta już dawno go nie ma ponieważ Chorwaci podczas obławy z premedytacją niszczą telefon, a wraz z nim zdjęcia często jedyne jakie pozostały z rodzinnego domu...


Linki:
https://www.eastbook.eu/2018/05/10/nowa-odslona-balkanskiego-szlaku-migracyjnego/
https://medium.com/are-you-syrious/ays-weekend-digest-23-24-02-2019
Tekst w części opublikowany https://www.facebook.com/PrzyjacieleLudziSlask/posts (Przyjaciele Ludzi)
 Are You Syrious?
https://naszebalkany.pl/bih/sarajewo-tunel-spasa/
https://www.facebook.com/areyousyrious/videos/2080967588882638/

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Izrael atakuje Gazę. W jakim celu?

 Trzy ważne tematy w sprawie izraelskiej operacji „Breaking Dawn” czyli po co giną dzieci w Strefie Gazy w okupowanej Palestynie po drugie reakcje świata oraz mój apel o pomoc humanitarną. Jednocześnie zaznaczam, że ten post jest analizą sytuacji oraz doniesień medialnych.🇵🇸 ➡️Izrael atakuje Gazę, by dzielić i podbijać, mając na uwadze pole gazowe  ➡️Ostatnia kampania bombardowania jest częścią strategii mającej na celu wywołanie tarć między Palestyńczykami i osłabienie sojuszników Iranu  ➡️Wszystko wskazuje na to, że Izrael zaplanował tę eskalację z góry. Wojsko wielokrotnie powtarzało, że celem operacji, nazwanej „Przed świtem”, jest zadanie ciosu samemu PIJ ➡️Wyraźnie chce szybkiej operacji bez udziału Hamasu w walkach,  ➡️Próbując zneutralizować rolę Hamasu i ograniczając walkę do PIJ, Izrael stara się zapobiec jedności wśród Palestyńczyków i izolować grupy od siebie. ale to, co Izrael nazywa atakiem na PIJ, jest w rzeczywistości agresją przeciwko palestyńskiem...
Tekst zamówiony dla 161CREW//Publikacja 25.01.2021 Szlak Bałkański – Ludzie W Drodze Poniższy artykuł opisuje Szlak Bałkański. Poprzez wspomnienia naszej przyjaciółki, a raczej związane z nimi historie osób uciekających przed wojną i prześladowaniem. Opublikowano 25 Sty, 2021 0 Comments Droga z Syrii przez Turcję, Morze Śródziemne i okoliczne państwa to tzw. Szlak Bałkański. Bardzo bliska naszym sercom działaczka z  Przyjaciół Ludzi , podzieliła się z nami historiami, które chcielibyśmy przybliżyć. Ostrzegamy, że w poniższym materiale są prawdziwe historie ludzi, a nie propagandowa sieczka skrajnej prawicy. To dzieje się naprawdę, w momencie gdy my spokojnie sobie żyjemy swoim bezpiecznym życiem. Wspomnień szlak R. to młoda dziewczyna, która poprosiła o buty, kurtkę, powerbank, dezodorant i szczotkę do włosów na stacji w Bośni. Jak później pisała  hijabu  nie nosiła, bo w Serbii od razu rzucała się w oczy. Pamiętam, że kiedy znikła mi z fejsa na tydzień obawiałam się o je...

Hiszpańskie enklawy to nie nowy "tzw. kryzys migracyjny"

Push back, masa, zalanie, szturm, nielegalni ... czyli o sytuacji w Hiszpani  Kompromitujące komentarze na aktualną sytuację w Hiszpanii europosłów wskazują, że tak naprawdę to co uzgadniają w zakresie ochrony praw człowieka nie ma dla nich większego znaczenia w obliczu " ochrony naszych europejskich wartości" Otóż Komisarz do spraw wewnętrznych UE Ylva Johansson określiła sytuację jako niepokojącą i powiedziała: „Hiszpańskie granice to granice europejskie”. Tak samo powiedziano w marcu 2020 na granicy ggrecko-tureckiej.   Oczywiście naiwnością i naciąganiem byłoby z mojej strony twierdzenie, że nagłe pojawienie się tysięcy ludzi na granicy hiszpańskiej było przypadkiem. Natomiast reakcje na ich pojawienie się nie są już przypadkiem.  Ceuta i Melilla dwie hiszpańskie enklawy w Afryce Północnej pozostają pod pilnym nadzorem Unii Europejskiej już od dziesięcioleci. Podwójny płot jest obiektem wielu prób i wiele osób straciło życie podczas wspinaczki. Piosenkarka Mia ...